
Za kilkanaście lat tłumy turystów będą ściągać do Jedlicza w poszukiwaniu znakomitego wina. Nasz region stanie się jedną z europejskich centrali enoturystycznych. Cykliczne imprezy o profilu winiarskim będą promować nasze miasto. W ostatnich latach w Polsce powstało sporo winnic. Znajdują się one we wszystkich województwach, najwięcej jest ich jednak w podkarpackim i małopolskim. Wśród polskich winiarzy obserwuje się coraz większe zainteresowanie tworzeniem szlaków winnych. Najczęstszymi motywami podróży enoturystów są degustacje i chęć poznania nowych win, zakup wina, poznanie różnorodnych tradycji kulinarnych i winiarskich, poszerzenie ogólnej wiedzy na temat wina, wypoczynek w unikalnej atmosferze miejsc i regionów, w których powstaje wino.
Ktoś z mieszkańców mógłby powiedzieć, że to szalona wizja przyszłości miasta znanego z produkcji paliwa i przetwórstwa ropy naftowej. My jednak chcielibyśmy udowodnić, jak bardzo się myli. Zapraszamy na wywiad z Panem Tadeuszem Kruczkiem, pasjonatem winiarstwa oraz założycielem pierwszej profesjonalnej winnicy w Jedliczu.
Redakcja: Może na początek wyjaśni Pan naszym czytelnikom kiedy zaczęła się Pańska przygoda z winiarstwem?
Tadeusz Kruczek: Winiarstwem interesuję się od lat osiemdziesiątych. Wtedy zrobiłem swoje pierwsze wino. Jego jakość dzisiaj kwituję uśmieszkiem na twarzy. Ale kobiety chwaliły bo było słodkie, a mężczyźni, że "szło w łeb". W roku 2000, posadziłem swój pierwszy rząd obok domu i następne. Dzisiaj jest to prawie 0,60 ha, tj. 1700 krzaków. I będziemy powiększać.
Red. Za ojca polskiego winiarstwa uznaje się Romana Myśliwca rodem z Jasła. Jest Pan jego uczniem?
T.K. Właściwie to większość podkarpackich winiarzy można uznać za jego uczniów, mnie także, a po poradę zgłaszają się chyba wszyscy. To do Romana Myśliwca właśnie, udałem się w pierwszej kolejności z pomysłem założenia profesjonalnej winnicy w Męcince. Przedstawiłem warunki, jakie ma to miejsce i ruszyło. Zakup sadzonek z jego szkółki, porady dotyczące sadzenia i rozmieszczenia poszczególnych odmian i wreszcie ogrodzenie przed dziką zwierzyną.
Red. W ostatnich latach winiarstwo w Polsce rozwija się bardzo dynamicznie. Terytorium Polski zostało uznane za część strefy A upraw winorośli. Strefa A objęta jest najmniej restrykcyjnymi przepisami w całej Europie. Za dziesięć lat Jedlicze i nasz region ma szansę zostać Winiarskim Eldorado?
T.K. Winiarskim Eldorado z pewnością nie, ale szansa rozwoju jest duża. Tylko, że nasze rodzime prawo nijak się ma do rzeczywistości. Na Podkarpaciu mamy sporo winnic, śmiem twierdzić, iż najwięcej w Polsce. Z kolei największe ich skupienie jest w okolicach Jasła, a w przyszłości to Jasło właśnie może stać się polskim Tokajem. Tutaj jednak zadziałać musi z większą siłą roztropność samorządowców i lokalnych polityków. Przemysł u nas leży, rolnictwo także, więc co w zamian? Lasy pod Tarnów i wilki pod Boguchwałę? Z tego ucieszyliby się myśliwi z zachodniej Europy, a mieszkańcy zostaliby co najwyżej grzybiarzami. A Jedlicze? Jak na razie nasza winnica jest jedyną w gminie. Są jednak miejsca gdzie i tutaj, myślę, z powodzeniem można winnice zakładać. Nie oszukujmy się jednak. Potrzebne są spore pieniądze.
Red.Jak zareagowała rodzina oraz znajomi na pomysł założenia winnicy? Nie brakowało sceptycznych głosów?
T.K. Bardzo różnie. Młodzi pokazali mi kciuk. Starsi nadal przekonani są do "dochodowych", galicyjskich gospodarstw z 15 kurami, krową żywicielką, zagonem ziemniaków i swojską kiełbasą wyrabianą w garażu. Najbardziej zaskoczyła mnie moja sąsiadka, która w mojej decyzji widzi palec Boży. Ale tak poważnie, to większość nam kibicuje, a w szczególności moi koledzy. Bez ich pomocy nie podołałbym takiemu wyzwaniu.
Red. Na pańskiej stronie internetowej można przeczytać całą historię związaną z nazwą winnicy "Wiarus". Były inne pomysły nazwania winnicy?
T.K.Były, ale nie za wiele. Sam nie wiedziałem wcześniej, że nazwanie czegokolwiek jest takim problemem. Każda propozycja była i dobra i zła. I tak został ten "Wiarus". A dlaczego? Wyjaśniam na naszej stronie internetowej.
Red. Wiele osób winorośl kojarzy zapewne z ciepłą Toskanią. Jak nasz klimat wpływa na uprawę?
T.K. Nasz klimat nie jest idealnym do uprawy tej rośliny. Niektóre odmiany jednak, można uprawiać i to z powodzeniem. Głównymi problemami są oczywiście zimowe mrozy, wiosenne przymrozki i oczywiście mączniak rzekomy. To, że ma tak dobre warunki rozwoju, zawdzięczamy między innymi naszemu wilgotnemu klimatowi.

Red. Jak mówią eksperci: "Dobrze nasłonecznione zbocza o nachyleniu południowym i południowo - zachodnim, przemawiają za zakładaniem winnic". Winnica Wiarus położona jest w Męcince, na właśnie takim południowym zboczu. Zapewne taka lokalizacja została dobrze przemyślana.
T.K. Właściwie to przypadek. Tą działkę odziedziczyłem po nieżyjącym już ojcu. W samej Męcince są lepsze lokalizacje. Jednak ta, z bliską rzeką i położoną przy niej niziną, a także szerokim wąwozem Męcinki, powoduje, że właśnie tam gromadzą się masy zimnego powietrza. Uchroniło to prawdopodobnie sadzonki przed tegorocznym, majowym przymrozkiem. Czego nie mogę powiedzieć o części przydomowej.
Red. Wina z winnicy wiarus to klasyczna vinifera czy nowoczesne mieszańce?
T.K. Te drugie, ale na wina z nich, musimy jeszcze trochę poczekać.
Red. Polskie wino od lat było kojarzone z tanim "jabolem". Czy nasze wina mają szansę sprostać zagranicznym wyrobom oraz przekonać do siebie konsumentów i odmienić swój wizerunek?
T.K. Przekonać do siebie konsumentów i odmienić swój wizerunek, z pewnością -tak. Próbowałem wina swoich kolegów ze Stowarzyszenia Winiarzy Podkarpacia i byłem pod wrażeniem. Także poziom ich wiedzy i umiejętności zachwyca. Nie zalejemy jednak naszymi wyrobami sklepów i restauracji. Polskie wino może być dodatkiem do czegoś jeszcze. Przyszłość zapewne ma enoturystyka. My także o tym kierunku myślimy.

Red. Pańskie wina biorą udział w konkursach?
T.K. Na razie nie. Ale w przyszłości na pewno tak.
Red. Plany na przyszłość?
T.K. Są duże. Planujemy budowę przetwórni oraz piwnicy do przechowywania win. Dokupić profesjonalnego sprzętu i wyposażenia. Piwnica wszystkim kojarzy się z beczkami. Otóż, beczki też będą. Chciałbym, aby beczka wina w Jedliczu kojarzyła się z dębową klepką i gronowym dobrym wyrobem, a nie z plastikiem z okraszonym spirytusem - sokiem owocowym. Do przedsięwzięcia włączył się już mój syn, a to cieszy. Myślę, że i druga moja pociecha kiedyś dołączy. Szczególnie, że ma zadatki na sommelierkę. Naprawdę. Winiarstwo w Polsce ma przyszłość. Mamy sporo ludzi z zapałem i znających się na rzeczy. Prawo można poprawić i dostosować do naszej sytuacji -przepisy. Najbardziej obawiam się jednak, żeby politycy znowu czegoś nie spieprzyli!
Dziękujemy za rozmowę. A wszystkich zainteresowanych poszerzeniem wiedzy odnośnie tego tematu odsyłamy na stronę internetową Winnicy Wiarus, która znajduję się pod adresem: www.wiarus.cal.pl.
Zdjęcia należą do Winnicy Wiarus. Wywiad przeprowadził: R.J.
|
Komentarze